Zofia Tarnowska Moss - organizatorka kairskiej placówki Polskiego Czerwonego Krzyża w czasie wojny, poetka

Opracowanie: Joanna Puchalska

Dzieciństwo i lata młodzieńcze

Tarnowscy herbu Leliwa posiadali rozległe dobra w Małopolsce, należał do nich między innymi pałac w Dzikowie, na fasadzie którego widniał napis: DOZWÓL NAM PANIE MIESZKAĆ W TEM GNIEŹDZIE OJCZYSTEM, A RACZ OPATRZEĆ ZDROWIEM I SUMIENIEM CZYSTEM.

Zofia Tarnowska przyszła na świat w 1917 roku na kilka miesięcy przed śmiercią swego słynnego dziadka, profesora Stanisława Tarnowskiego. Była córką Hieronima i Wandy z Zamoyskich.

Domem dzieciństwa jej i młodszego o półtora roku brata Stanisława był dwór w Rudniku nad Sanem. Dzieci uczyły się w domu, a po lekcjach korzystały z cudownej swobody, jaką dawało życie na wsi. Konne przejażdżki oraz kontakt ze zwierzętami pozostaną dla Zofii jednym z najmilszych wspomnień z tamtych czasów. Od najwcześniejszych lat wpajano jej i bratu, że szlachetne urodzenie jest przede wszystkim zobowiązaniem do służby dla kraju i dla innych.

Już jako dziecko była niezależna, a czasami nawet nieposłuszna, toteż gdy nie potrafiła się odnaleźć w rygorze renomowanej szkoły Sacré Coeur w Zbylitowskiej Górze, dokąd ją wysłali rodzice, skończyło się ucieczką i ostatecznie kontynuowała naukę w domu. Maturę zdała eksternistycznie – z bardzo dobrym wynikiem. Nie tylko w kwestii edukacji postawiła na swoim. Pomimo oporu rodziny, obawiającej się zbyt bliskiego pokrewieństwa, poślubiła kuzyna Andrzeja Tarnowskiego z Dzikowa. Ślub odbył się w 1937 roku, po czym młoda para zamieszkała w Górze Ropczyckiej, majątku posagowym matki pana młodego. Wkrótce na świat przyszedł synek, który jednak zmarł, mając niecałe dwa lata. Tego samego dnia, kiedy urodził się jego młodszy brat.

Wojna. Działalność w Kairze

Spokojne życie w Górze Ropczyckiej przerwała wojna. Gdy Niemcy byli już blisko, Zofia zdecydowała się wyjechać z mężem i dzieckiem na wschód. W drodze dotarła do nich wiadomość o koncentracji wojsk na granicy sowieckiej, więc skierowali się w stronę granicy rumuńskiej. O sowieckiej agresji 17 września dowiedzieli się w Zaleszczykach. Najpierw zatrzymali się w Bukareszcie, potem przenieśli się do Belgradu. Tu w 1940 roku zmarł ich drugi synek, co bardzo głęboko przeżyli. Rok później wyruszyli na Bliski Wschód. Andrzej Tarnowski wstąpił do Brygady Strzelców Karpackich, a ona została sama w Tel Awiwie. „Wojna… a memu sercu/ Śnią się rzeczy inne / Porozwieszane w słońcu / Koszulki dziecinne” – napisze w 1942 roku.

Na zaproszenie księcia Youssefa Kamala ed-Dine, znającego Tarnowskich jeszcze przed wojną, Zofia przeniosła się do Kairu. Tu zgłosiła się jako ochotniczka do pracy w delegaturze Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża. Zajmowała się poszukiwaniami zaginionych alianckich żołnierzy, pomagała w kantynie, odwiedzała rannych w szpitalach, nosiła im jedzenie i papierosy, robiła dla nich zakupy, towarzyszyła rekonwalescentom na spacerach. Wizytujący Kair w listopadzie 1941 roku generał Władysław Sikorski zaproponował jej, by zorganizowała placówkę Polskiego Czerwonego Krzyża. Zadanie było niełatwe, w dodatku od władz polskich otrzymała na ten cel zaledwie pięć funtów. Poradziła sobie. Za całą kwotę kupiła w najlepszej kwiaciarni piękny bukiet i udała się po radę do swojej dobrej znajomej, Jacqueline Lampson, Lady Killearn, żony brytyjskiego ambasadora. W rezultacie dzięki interwencji ambasadorowej otrzymała od Brytyjskiego Czerwonego Krzyża lokal na biuro oraz ciężarówkę. Ktoś zapłacił za prąd, przyjaciele kupili maszynę do pisania i maszynę do szycia, zgłosili się chętni do pomocy. W ten sposób powstała kairska placówka zapewniająca opiekę lekarską i szpitalną, żywność i ubrania, mającą w swojej gestii sierocińce, świetlice i tanie kuchnie. W działalność placówki Zofia angażowała się osobiście, jeździła ciężarówką i zbierała odzież dla podopiecznych. Z ramienia Czerwonego Krzyża wizytowała także szpitale wojskowe, gdzie leczono polskich żołnierzy. Była jedyną osobą, która dostała od dowództwa pozwolenie na odwiedzanie raz w miesiącu brytyjskich obozów jenieckich, w których znajdowali się Polacy – dezerterzy z niemieckiej armii.

Czas wolny spędzała w najlepszym kairskim towarzystwie. Wśród jej znajomych były takie osoby jak książę Ali Khan, syn słynnego przywódcy izmaelitów Agi Khana, królowa Farida czy generał Robert Stone dowódca sił brytyjskich w Egipcie. Zaprzyjaźniła się też i to blisko z Christine Granville, pseudonim „Pauline”, ulubioną agentką Winstona Churchilla, której prawdziwe nazwisko brzmiało Krystyna Skarbek.

W 1942 roku Brytyjczycy masowo opuszczali Kair, obawiając się niemieckiej ofensywy. Zofia długo odmawiała wyjazdu, a gdy już nie było wyjścia, ruszyła w kierunku przeciwnym – nie do bezpiecznej Palestyny, lecz do Aleksandrii, leżącej bliżej frontu. Była jedynym gościem w eleganckim hotelu Beau-Rivage i w uznaniu odwagi dostała butelkę najlepszego wina z hotelowej piwniczki. Szczęśliwie niemiecki atak się załamał i wszyscy wrócili do Kairu.

Miała dwadzieścia pięć lat, gdy latem 1943 roku poznała kapitana Williama (Billy’ego) Stanleya Mossa. Wysokiego, przystojnego oficera, który świetnie tańczył. W. Stanley Moss należał do SOE (Special Operations Executive), czyli Kierownictwa Operacji Specjalnych – komórki, która zajmowała się przerzucaniem wywiadowców na tereny zajęte przez Niemców. Dzięki niemu weszła w środowisko brytyjskich agentów. Byli wśród nich Patrick (Paddy) Leigh Fermor (wsławił się później wspólną z Billym akcją porwania dowódcy niemieckich sił okupacyjnych na Krecie), Neil (Billy) Maclean, David Smiley, Rowland Winn (który po wojnie odmówił udziału w paradzie zwycięstwa w Londynie, bo nie zostali zaproszeni na nią Polacy), Xan Fielding i Arnold Breene. Całe towarzystwo zamieszkało w willi w Az-Zamalik, eleganckiej dzielnicy Kairu. Zofia dołączyła do tego grona, a że samotna kobieta przebywająca pod jednym dachem z mężczyznami narażała na szwank swoją reputację, wymyślono dla niej nieistniejącą towarzyszkę, która niby też tam mieszkała. Zmyślona madame Khayatt zawsze była nieobecna – cierpiała na migrenę, ból zęba lub właśnie była czymś zajęta. 

Willę nazwano Tara na cześć siedziby królów Irlandii. Odbywały się tu szalone przyjęcia, na których Zofia pełniła honory pani domu. Bywali tu dyplomaci, wojenni korespondenci, intelektualiści, artyści, arystokraci, ambasador brytyjski (raz nawet pojawił się sam król Faruk), a przede wszystkim brytyjscy agenci czekający na przydział zadania. Ten, który właśnie szykował się do przerzutu, w pewnym momencie wychodził, nie żegnając się z nikim, a zabawa toczyła się dalej. Punktem honoru było nie okazywać niepokoju.

Czarująca gospodyni tych spotkań już wcześniej pisała wiersze, ale te kairskie mają szczególny wydźwięk. Obecny jest w nich cień śmierci, któremu w Tarze starano się zaprzeczać niby beztroską zabawą.  

Stójcie!! Tu nadają ostatnie wiadomości

Obcasy znaki morsa biją głośno na bruku

Wojna, wojna w Japonii – Meksyku – Kanadzie

Dowódca sił brytyjskich wjeżdża w mury Tobruku

Wzruszające są strofy, w których jest mowa o dochodzących do głosu w tej wojennej rzeczywistości naturalnych kobiecych instynktach.

Boję się o Twój namiot biały

Taki bezbronny – Taki mały

I nie wiem czym – chcę cię osłonić

I nie wiem jak – lecz chcę Cię bronić

Wrodzoną wrażliwość bacznej obserwatorki umiejętnie przekładała słowami na plastyczne obrazy. Wiersz Upał wręcz namacalnie oddaje gorąco i blask egipskiego dnia.

Rozwarło się południe

Milionem promieni

Słońce z smyczy spuściło

Blasku białe charty

Zgrają ciepłą przypadły

Zziajane do ziemi

I goniły cień własny

W wnętrzności ich wżarty. 

To w Tarze Paddy Leigh Fermor przygotował plany porwania na Krecie, do którego doszło w kwietniu 1944 roku. Billy Moss opisał później te wydarzenia w książce Ill Met by Moonlight. Na jej podstawie nakręcono film Operacja generał, z Dirkiem Bogarde’em jako Fermorem i Davidem Oxleyem w roli Mossa.

Powtórne zamążpójście. Londyn.

Małżeństwo z Andrzejem Tarnowskim nie przetrwało wojennych napięć i traumy po śmierci synków. W 1945 roku Zofia rozwiodła się i wyszła za Billy’ego. Dwa lata później państwo Moss zamieszkali w Londynie. On pisał powieści, opowiadania i artykuły i z tego początkowo żyli. Pierwsza córka Christine Isabelle Mercedes otrzymała imię na cześć Krystyny Skarbek. Potem jeszcze na świat przyszedł Sebastian, który zmarł jako dziecko, i Gabriella Zofia.

W 1957 roku Zofia i jej brat Stanisław przyjechali do Polski, aby przekazać dla Zamku Królewskiego na Wawelu proporzec szwedzkiego króla, Karola X Gustawa, zdobyty przez hetmana Stefana Czarnieckiego i przechowywany do czasów wojny w Rudniku. Zofia dostała go od ojca, gdy się żegnali przed jej wyjazdem z Polski. Oboje z bratem odwiedzili wtedy rodzinne strony. Mieszkańcy przyjęli ich serdecznie, co nie mogło się podobać komunistycznym władzom. W Rudniku znajdował się teraz internat szkoły rolniczej, w Górze Ropczyckiej mieszkała chłopska rodzina.

Zofia przyjeżdżała jeszcze potem do Polski, ale nie zdecydowała się na powrót na stałe. Jej drugie małżeństwo rozpadło się i po rozwodzie mieszkała w londyńskiej dzielnicy Putney, żyjąc z wynajmowania pokojów. Stale słała paczki z jedzeniem i ubraniami do Polski, prowadziła korespondencję nie tylko z rodziną i przyjaciółmi, ale i z osobami, które dla Tarnowskich pracowały przed wojną.

Z radością przyjęła wiadomość, że szkoła podstawowa w Tarnowskiej Woli otrzymała imię jej dziadka, Stanisława Tarnowskiego, wybitnego uczonego, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Była dumna z tego, że kiedy w 1944 roku władza ludowa brutalnie rozprawiała się z właścicielami ziemskimi, pracownicy majątku wstawili się za jej ojcem i nie został – jak tylu innych „obszarników” – aresztowany, a „tylko” zmuszony do opuszczenia rodzinnego domu.  

Dużo opowiadała córkom o swoim dzieciństwie, o koniach, psach, oswojonych sarnach, dzikach i lisach. W Anglii też zajmowała się psami, karmiła ptaki, ratowała te chore lub ranne. Dokarmiana przez nią lisica tak się oswoiła, że wchodziła do kuchni i jadła jej z ręki, a czasem nawet przyprowadzała małe.

Zofia miała niewątpliwy talent literacki. Wspólnie z drugim mężem przetłumaczyła na język angielski opowiadanie Brunona Schulza Mój ojciec wstępuje do strażaków, opublikowane w 1958 roku w zbiorze 10 Contemporary Polish Stories. Lubiła układać wiersze, zapisywała je na skrawkach papieru i pudełkach po papierosach. O tym, że w czasie wojny tworzyła poezję, córki dowiedziały się pod koniec jej życia, kiedy mając 91 lat zdecydowała się wydać swoje wiersze. W 2008 roku w Instytucie Polskim i Muzeum Sikorskiego w Londynie na wieczorze promocyjnym fragmenty tomiku czytały wnuczki i znana aktorka Rula Lenska. Pierwsze utwory powstały jeszcze w Rudniku, większość natomiast jest wojennych, głównie z okresu kairskiego, czyli z lat 1941-1944. Pisała także wiersze po francusku, pozostające pod wpływem Kwiatów zła Charlesa Baudelaire’a.

Przeszłość żyła w niej intensywnie i powracała nostalgicznymi obrazami rodzinnego domu, jak w wierszu Pryzmatografia:

Szosa dudniła pod kopytami

Spływał miałki piasek

Z rozpędzonych żarn kół

Błękitne parskały kałuże wczorajszego deszczu

Na przestrzał, bez drogi biegł mój wzrok

Gdzie …. Wysoko na wzgórzu

Stał zatknięty sztandar

Białego domu o czerwonym dachu

Nietknięty dom mego dzieciństwa.  

Zmarła w listopadzie 2009 roku i została pochowana na cmentarzu w Grayswood w hrabstwie Surrey, zgodnie z życzeniem w wiklinowej trumnie sprowadzonej z jej ukochanego Rudnika, będącego teraz stolicą przemysłu wikliniarskiego w Polsce.

Kilka miesięcy wcześniej, w kwietniu w Szkole Podstawowej im. Hrabiego Stanisława Tarnowskiego w Tarnowskiej Woli odbył się wieczór jej poezji, z udziałem przedstawicieli rodziny Tarnowskich i lokalnych władz. Autorka nie przyjechała, ale była obecna duchem, tak jak  to ujęła w kairskim wierszu Anioł Stróż:

Czasem przy mym boku staje

Anioł stróż mych lat dziecinnych

I skrzydła mi swoje daje

By wrócić do stron rodzinnych

I z wieków nieskończoności

Kradnie jeden moment złoty

By w skrzydeł jego białości

Płynąć w kraj mojej tęsknoty

 

Bibliografia:

Puchalska J., Z polskiego domu, Warszawa 2021.

Relacja Christine Isabelle Cole, córki Zofii Tarnowskiej Moss, w posiadaniu autorki.

Relacja Gabrielli Bullock, córki Zofii Tarnowskiej Moss, w posiadaniu autorki.

Relacja Zofii Tarnowskiej Moss, nagranie Andrew Tarnowskiego z 18.01.1991, 11.01.1992, 23.01.1992, 1.02.1993, zbiory Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią i Ośrodka KARTA.

Tarnowska Moss Z., Wiersze, Tarnobrzeg 2008.

Tarnowski herbu Leliwa, z cyklu Z herbem w nazwisku, film dokumentalny, reż. Grzegorz Kuczyński, https://vod.tvp.pl/video/z-herbem-w-nazwisku,tarnowski-herbu-leliwa,2072013 [dostęp 16. 05 2020].